Share this page

Koncert Happysad

Dział: Rok 2015

Happysad w Southampton

12 kwietnia 2015r w Southampton pojawił się zespół Happysad. Z tej okazji przygotowalismy dla Was wywiad z zespołem. Zapraszamy do Lektury.

Wywiad z Happysad

Kiedy niemalże 10 lat temu zaczęłam pracę w jednej z lokalnych gazet w mój gust muzyczny trafił wówczas zespół Happysad. Dla mnie - "powiatowego" dziennikarza marzeniem było przeprowadzić wywiad z członkami ulubionego zespołu. Po prawie dekadzie, moje marzenie staje się rzeczywistością.


W ciągu tych lat Happysad towarzyszył mi w pracy, szkole, a nawet podczas mojego wesela ;) Po tylu latach nadal goszczą w moim sercu. Dlatego jest mi niezmiernie miło, że dzięki firmie POLMUS ltd zespół odwiedził Southampton.

Manuela Chorąży: Nawiązując do mojego wstępu, chciałabym zapytać jak udaje Wam się nadal utrzymać w branży muzycznej? W czasach pełnych  komercji i "przeciwności dla inności".
HAPPYSAD: No, udaje nam się chyba dzięki właśnie temu natłokowi uśrednionej pod gusta jak największej grupy słuchaczy, muzycznej pulpy, którą można usłyszeć w TV i radiu. Mamy szczęście trafiać w większości do ludzi słuchających i interesujących się muzyką, kupujących płyty, mających świadome zapotrzebowanie muzyczne. Pewnie dla nich bardziej wartościowa jest muzyka powstająca z dala od kalkulacji, słupków sprzedaży czy wyników słuchalności. Może nam bardziej wierzą. I może my w jakiś sposób spełniamy ich oczekiwania. Od tylu lat.

Manuela Chorąży: W jednym z Waszych wywiadów przeczytałam, że "smutna muzyka jest piękna". Ale czy nie łatwiej w dzisiejszym świecie napisać/ zaśpiewać piosenki napawajającej optymizmem,  łatwo wpadającej w ucho? Skąd w waszych utworach tyle pesymizmu, a wręcz depresyjności?
HAPPYSAD: My zawsze myśleliśmy, że te nasze piosenki mają właśnie pesymistyczny klimat, że to najsmutniejsze piosenki na świecie, a potem ludzie zaczęli nam ten pogląd korygować, mówiąc, że to takie energetyczne kompozycje, napawające optymizmem teksty…  A skąd się bierze ten pesymizm w twórczości? Pojęcia nie mam. Coś nas po prostu przygniata. Właśnie odpowiadam na Twoje pytania, będąc z zespołem na tzw. obozie kompozycyjnym w wielkim domu naszego znajomego, w samym środku lasu, w Obidzy - pomiędzy Łąckiem, a Szczawnicą, mamy tu wszystko czego dusza zaparagnie plus jaccuzi, basen i saunę, zero zasięgu, mamy gdzie spacerować, mamy czyste powietrze, mamy tu swój sprzęt, mnóstwo czasu na komponowanie i myślenie o muzyce, jesteśmy przeszczęśliwi na tę okoliczność, a gdy bierzemy instrumenty w ręce, to pomimo tego szczęścia, wyrzucamy z siebie jakieś dołerskie klimaty. Może właśnie polega to na wywalaniu z siebie tych mroków poprzez muzykę, aby na codzień pozostawać raczej pogodnie usposobionym do życia.


Manuela Chorąży: Słuchając waszych tekstów mamy szerokie pole do interpretacji. Z czego tak właściwie czerpiecie inspiracje?
HAPPYSAD: Jest na to jedna odpowiedź, wydawałoby się zdawkowa: z życia;-)  Wszystkie lub zdecydowana większość historii z tekstów zdarzyły się na prawdę. Nam, bądź naszym znajomym. To opowieści z naszego podwórka, obserwacje naszego mikroświata przefiltrowane przez wrażliwość Kuby czyli ich autora.  

Manuela Chorąży: Czy wasza muzyka odpowiada waszym nastrojom? Jacy jesteście na co dzień? Bardziej "happy" czy "sad"?
HAPPYSAD: Jedni są bardziej introwertyczni, drudzy mniej, wiadomo, ale cechuje nas raczej pogodne usposobienie. Gdy jesteśmy razem nakręcamy się pozytywnie, mamy zazwyczaj wyborne humory i rzadko kiedy wspólnie się czymś martwimy. Ale jest to też zasługa tych naszych koncertowych wyjazdów. Wyruszanie w podróż na koncert jest przedłużeniem okresu licealnego, kiedy się jechało na trzydniowe wycieczki z klasą, nie myślało o niczym mącącym spokój i spędzało się świetny czas z kumplami;) Teraz przeżywamy coś bardzo podobnego. Po prostu lubimy grać koncerty I każdy wyjazd, nawet daleki, to powód do radości.

Manuela Chorąży: Z czego zatem czerpiecie najwięcej radości, a co daje wam powody do smutku?
HAPPYSAD: Radość to rodzina i zespół. Tu chyba każdy z chłopaków zgodzi się ze mną. Rodzina to constans. Coś stałego, pewnego, pomost do normalności, poziomu, który trzeba szybko łapać po powrocie z wyjazdu koncertowego. Gdyby nie ten constans, wszystko by się rypło. A co nas smuci I martwi? Ostatnio nieudolność w rządzeniu naszym krajem. Elity polityczne mamy śmieszne. Boli to tym bardziej, że nasłuchaliśmy się podczas wyjazdu, jak to wszystko działa w Anglii, jak się wspiera małe biznesy, rodzimą gospodarkę, tamtejszą kulturę. U nas wystarczy spojrzeć na upstrzoną billboardami stolicę, poczytać o nadużyciach przy budowach inwestycji czy niszczeniu historycznych miejsc pod budowę kolejnego strzeżonego osiedla, żeby wystarczająco źle się poczuć. Jako dużo koncertujący zespół na szczęście nie mamy wielu powodów do narzekań, choć też doświadczamy różnych problemów przy prowadzeniu naszej agencji, ale wyobrażam sobie przedsiębiorców czy zwykłych ludzi, którzy mają tego szczęścia mniej... W człowieku się gotuje, ale zaciska zęby, no bo przecież “piękna nasza Polska cała” i “w co wierzysz? W Polskę wierzę!”. A przez tych kilka dni pobytu w UK, słyszeliśmy do znudzenia słowa powtarzane jak mantrę przez rodaków, że “tu się żyje inaczej” lub inne wariacje: “tu się żyje o wiele lżej” oraz “tutaj na wszystko cię stać”. Na serio – usłyszeliśmy to dziesiątki razy! To jest mega smutne, mega dołujące, że ojczyzna twoja nie jest twoją ziemią obiecaną.

Manuela Chorąży: Wasz zespół niejednokrotnie spotykał się z przeciwnościami losu- zalane studio, uszkodzone sprzęty, opóźnienie wydania płyty etc. Wydawałby się, że wyczerpaliście już limit pecha. Jak się nie załamać i nie stracić motywacji w dążeniu do celu?
HAPPYSAD: Wszystkie niepowodzenia to sytuacje chwilowe i przejściowe. Należy zacisnąć zęby i ostatkiem sił z wywalonym jęzorem leźć przed siebie.  


Manuela Chorąży: Na forach huczy od kpin hejterów przyklejających wam etykietę zespołu grającego "harcerskiego rock'a". Jak myślicie czym spowodowane są te negatywne słowa, skoro w  rzeczywistości na waszych koncertach zjawiają się tłumy fanów?
HAPPYSAD: Oj, no to takie nasze internetowe piekiełko, którym nie należy się przejmować. Należy robić swoje. Jesteśmy zespołem z szerokim gronem odbiorców, którego może nam zazdrościć wielu. Michał Wiraszko z Much powiedział kiedyś, po naszej wspólnej trasie, że on teraz rozumie, co znaczy mieć za sobą rzeszę fanów, w odróżnieniu od posiadania za sobą rzeszy dziennikarzy. To piękne słowa doskonale oddające to, co w graniu w kapeli i tworzeniu muzyki jest najważniejsze – wspólny przelot z odbiorcą. My go mamy i raczej nie zawracamy sobie głowy tym, co o nas piszą w internecie;-)


Manuela Chorąży: Zapewne słyszeliście niejednorakie opinie na temat Polaków za granicą.  Jako, że nie jest to Wasz pierwszy koncert na obczyźnie,  z jaką kulturą rodaków spotykacie się na Waszych koncertach?
HAPPYSAD: Podobno jest jeden problem z koncertami dla Polonii. Artysta nie wie kto na koncert przyszedł, bo jest fanem, a kto, tylko dlatego, że dzieję się w mieście jakaś polska impreza. Dla nas akurat to żaden problem, ale patrząc z tej perspektywy mieliśmy chyba szczęście grać dla rodaków świadomych zespołu. Nawet jeśli to nie do końca prawda to takie mieliśmy odczucia. Nas fascynowało to, że każdy obecny na koncercie ma jakąś swoją historię, jakoś znalazł się na obczyźnie, coś go do tego pchnęło. I my rozmawiając z nimi po koncercie pytaliśmy właśnie o takie rzeczy, bo ciekawiło nas to bardzo. Nawet zachęcaliśmy ze sceny, żeby tymi historiami się z nami dzielili. A to są historie zazwyczaj niestety niewesołe. I cieszy nas, że pomimo tej lekkości życia, jakiej tam zaznają, zdecydowana większość tęskni za Polską i chciałaby wrócić. I cieszy jeszcze, że wszyscy, z którymi rozmawialiśmy przełamują ten niesprawiedliwy stereotyp Polaka pijaczka, Polaka krętacza, Polaka  nieudacznika. Doskonałym tego przykładem są chociażby organizatorzy naszych koncertów. Jedni mają agencję nieruchomości, drudzy pracują w przedszkolach, jeszcze inni szefują w ogromnych magazynach, a wszyscy przy okazji w wolnej chwili ryzykują swoimi pieniędzmi, by zorganizować przyjazd kapeli z Polski. Olbrzymi szacunek! Ja osobiście zaskoczyłem się na maxa, gdy spotkałem niewidzianego ze dwadzieścia lat, kumpla z naszego rodzinnego miasta czyli ze Skarżyska, który w Southampton jest asystentem anestezjologa w tutejszym szpitalu. I takich zaskoków podczas tej krótkiej trasy w UK było na prawdę sporo.    

Manuela Chorąży: Dzięki za wywiad. Życzę aby otaczali Was tylko "happy" ludzie. Niezliczonych tras koncertowych i do zobaczenia!

Manuela Chorazy

Dodatkowe informacje

  • Godzina: 19:00 - 23:00
  • Data: niedziela, 12 kwiecień 2015
  • Lokalizacja: Klub: The 1865 Brunswick Square Southampton SO14 3AR
  • Galeria:

     

Czytany 2756 razy
Happysad
Share »

Koncerty na których byliście

  • XXXV lat T.LOVE
    XXXV lat T.LOVE POLMUS oraz Lemon Mosquito maja ogromny zaszczyt zaprosic na koncert T.LOVE z okazji XXXV lat na scenie polskiej…
  • TRZECH KRÓLI POPEK, SOBOTA, MATHEO na jednej scenie
    TRZECH KRÓLI  POPEK, SOBOTA, MATHEO na jednej scenie Tych Panów chyba nie trzeba przedstawiać. POLMUS oraz LEMON MOSQUITO przy udziale SALEKS MOTORS oraz Double Five Hair…
  • Doda w Southampton
    Doda w Southampton POLMUS - Polska Muzyka w UK oraz Lemon Mosquito dzieki wsparciu Saleks Motors maja ogromny zaszczyt zaprosic na…
  • KAMIL BEDNAREK w Southampton
    KAMIL BEDNAREK w Southampton Polmus Ltd dzieki wsparciu SALEKS MOTORS, Food Stop Delicatessenoraz DOUBLE FIVE HAIR STUDIO ma zaszczyt zaprosic na pierwszy…
  • Koncert grupy "HEY"
    Koncert grupy "HEY" POLMUS LTD oraz LEMON MOSQUITO dzieki wparciu SALEKS MOTORS, DOUBLE BEAUTY 4U oraz DOUBLE FIVE HAIR STUDIO maja ogromny…